Totalna Porażka- co o niej sądzę? Część 1.
Hejka!
Tutaj Basia a to mój pierwszy niepowitalny post. W tym poście powiem swoje doznania z mojej najulubieńszej kreskówki z dzieciństwa, którą nadal oglądam i to bardzo często.
Te animowane reality-show bardzo przypadło mi do gustu a oglądanie jej teraz sprawia mi większą frajdę niż kiedy robiłam to w dzieciństwie.

Wyspa totalnej porażki- podobały mi się oryginalne wyzwania , a stworzone w tym sezonie drużyny są moimi ulubionymi. Zawsze kibicowałam wrzeszczącym susłom w wyzwaniach i moim zdaniem to była najlepsza drużyna w historii. Gwen była postacią, która bardzo wzbudziła moją sympatię. Heather z resztą też bardzo lubiłam jak i Duncana, którzy są, i zawsze będą moimi ulubionymi postaciami. Uwielbiam wątek Lindsay i Tylera, na których potocznie mówię Romeo i Julia a to dlatego, że rywalizowali oni w przeciwnych drużynach, a i tak się kochali. Gwen i Trent razem było dla mnie najlepszą parą na wyspie i szczerze mówiąc tylko na wyspie to miało jakiś sens. Geogette też było świetną parą. Harshawna było dla mnie wielkim zszokowaniem nie powiem. Duncan był na prawdę fajny i jego zachowanie było ok. Z Gwen się utożsamiałam, a w Heather podobała mi się ta wredota i manipulacja.

Plan totalnej porażki- Lubię ten sezon, lecz bardzo on stracił na uroku. Gwent (Gwen i Trent) się skończyło co uważam za wielką wadę. A tak to mało rzeczy mi przeszkadzało w tym sezonie. Wyzwania były ciekawe i było wiele nawiązań do najpopularniejszych filmów danego gatunku filmowego. Courtney bardzo mnie w tym sezonie irytowała oszustwem i jej prawnikami. Pozytywną stroną planu było to, że bardzo polubiłam tam Lindsay i Harolda. Fajne też były podsumowania, które dały jakieś urozmaicenie do zwykłych odcinków.

Totalna porażka w trasie- Wiele zaszło tam zmian. Już na pierwszy rzut oka widać dwie nowe postacie- Alejandro i Sierrę, które doszły wraz z bonusowym odcinkiem planu. Sądzę, że to dobrze, że jest tyle nowości. Sama podróż dookoła świata ulubionych postaci jest świetnym pomysłem. Najgorszą rzeczą w tym sezonie był związek Gwen i Duncana, bo bardzo nie lubię kiedy osoby podobne charakterem są w związku. Dobry był pomysł Chrisa z trzema drużynami co dało duże urozmaicenie. Finał tego sezonu był jednym z moich ulubionych odcinków ogólnie totalnej porażki, chociaż ja bym wolała, aby finał rozgrywał sie między Heather a Codym co nie zmienia faktu, że Heather i Alejandro to według mnie najlepsza oficjalna para w historii TD.
Na tym się kończy ten mój post, który jest oczywiście pierwszą częścią mojej opinii na temat tej dość rozległej i długo trwającej już kreskówki.
~Barka
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz